Wrzesień to dla wielu z nas czas powrotów – do pracy, szkoły, obowiązków i codziennej rutyny. Po miesiącach grillów, lodów, gofrów, drinków i innych przyjemności łatwo zapomnieć, że nasz organizm nie ma przycisku pauza. Cóż robić...znów trzeba zadbać o siebie.
Zacznijmy od podstaw: dieta to proces. To nie sprint, to maraton, ale bez bólu kolan ;). To nie tygodniowa głodówka po wakacyjnym szaleństwie ani cudowny plan na 10 dni do "formy życia". Praca nad zdrowiem to długofalowe podejście, które uwzględnia Twoje potrzeby, styl życia, preferencje smakowe i… tak, również Twoje gorsze dni.
To normalne, że latem pozwalamy sobie na więcej. Jednak ważne jest, by nie traktować powrotu do diety jako kary, ale jako prezent dla siebie – za to, że zasługujesz na dobre samopoczucie, energię i zdrowie na lata.
Wrzesień to czas organizacji i planowania. Jeśli od dłuższego czasu czujesz, że coś trzeba zmienić – to świetny moment, żeby się tym zająć. Nie odkładaj kolejnego "od poniedziałku". Właśnie teraz możesz zrobić pierwszy krok – a my chętnie Ci w tym pomożemy.
A na koniec, zanim definitywnie schowamy klapki do szafy proponujemy przepis na ostatni wakacyjny akcent w kuchni – lekki, świeży i pyszny. Idealny na wrześniowy lunch lub kolację.Sałatka z arbuzem, serem Feta i pomidorkami [1 porcja] – 1-2 garści rukoli, 1 plaster arbuza, 1 średni żółty pomidor/5-6 pomidorków koktajlowych żółtych, 1 średni czerwony pomidor/5-6 pomidorków koktajlowych czerwonych, ¼ małej czerwonej cebuli, 1 plaster sera Feta, 1 łyżka oliwy z oliwek, 1 łyżka octu balsamicznego, 1 łyżeczka miodu, 1 łyżeczka musztardy, pieprz, mięta. Arbuza i ser pokroić w kostkę. Cebulę pokroić w plasterki. Pomidory przekroić na pół. Oliwę, ocet balsamiczny, miód i musztardę połączyć ze sobą. Wymieszać. Składniki sałatki połączyć ze sobą. Polać sosem z oliwy, octu balsamicznego, miodu i musztardy. Doprawić do smaku pieprzem. Jeszcze raz wymieszać. Posypać miętą.
Lekko, zdrowo, sezonowo – czyli tak, jak lubimy najbardziej :).
Kakao ... hmmm ... smak dzieciństwa zapamiętany w pięknym obrazku sprzed lat:) Mamy pełnię lata. Stół w kuchni nakryty ceratą w kratkę a na niej owoce. Na stole tym stoi kubek, biały, porcelanowy, z przodu ma prążki a w samym środku jest czerwone jabłuszko :) Mam go do dziś i ma już on jakieś .. niech policzę.. tak - z pewnością minimum 31 lat.. :) A w kubku tym .. "napój bogów" - kakao przygotowane prze moją babcię na śniadanie. Obok kanapka z dżemem albo białym serem i miodem. Kiedyś to był zestaw obowiązkowy. Też macie takie wspomnienia z dzieciństwa? Może podzielicie się z nami swoimi obrazkami namalowanymi wspomnieniami sprzed lat? Kiedyś kakao królowało na śniadaniowych stołach w domu, szkołach, stołówkach a nawet barach mlecznych. Co ma takiego w sobie ten napój i pytanie czy warto go pić? Postaramy się odpowiedzieć w kilku słowach i nieco przybliżyć co kryje tajemniczy kubek wypełniony po brzegi smakowitym i aromatycznym kakao.
Myślę, że dużo osób zastanawiało się nad tym. I pewnie nie raz próbowało na diecie być. A szczególnie teraz w sezonie wiosennym, który sprzyja takim decyzjom. I z czasem pojawiało się pytanie czy warto dietę kontynuować. Bo przecież wymaga ona pewnych wyrzeczeń, zmian i to nie chwilowych jeśli chcemy efekt utrzymać a trwałych, jest pewną pracą, którą należy wykonać.
Najprostszym i najbardziej powszechnie stosowanym wskaźnikiem do oceny masy ciała jest wskaźnik BMI (body mass indeks).
Każdy z nas w prosty sposób może obliczyć własny wskaźnik stosując odpowiedni wzór.