Ostatnio usłyszałam w gabinecie od Pacjenta stwierdzenie „szukam diety dla siebie”. To nie pierwszy raz. Kontekst bywa odchudzający, zdrowotny, związany ze złym samopoczuciem, a ostatnio, najczęściej łączący wszystkie te elementy. Także tym razem, moim pierwszym skojarzeniem z tym stwierdzeniem było przypuszczenie o chęć eksperymentowania Pacjenta z różnymi „sposobami” na odżywianie.
W czasach, gdy nie było jeszcze kremów przeciwsłonecznych, ludzie mogli polegać jedynie na biologicznej ochronie skóry i oczu. To właśnie nasza “matka natura” obdarzyła nas pokarmem bogatym w związki, o właściwościach blokujących szkodliwy wpływ promieni słonecznych.
Żar leje się z nieba, a ma być jeszcze goręcej i goręcej... Nasz organizm potrzebuje nawodnienia, a skóra nawilżenia. Gdzie szukać rozwiązania? W letnich, soczystych, intensywnie kolorowych owocach lata - arbuz i melon! Oba nisko kaloryczne, w składzie zawierające przede wszystkim wodę, więc bez większych konsekwencji włączajmy tę naturalną słodycz do naszej letniej diety.
Wcale nie tak łatwo. Objawy tych schorzeń są mocno "ogólne" i często bardzo trudno jest je powiązać akurat z tym problemem zdrowotnym a od kilku już lat rośnie ilość pacjentów z chorobą Hashimoto (zapalenie tarczycy, przechodzące w niedoczynność) i niedoczynnością tego narządu. Obserwuję to również w swojej praktyce zawodowej. Na co zwrócić uwagę?